O nas

Z wody, nie z sali konferencyjnej. Jak to u nas naprawdę działa?

No dzień dobry! A jak nie dobry, to postaram Ci się go poprawić opowieścią o tym, co tu się dzieje. I to nie będzie wygładzony i zredagowany tekst. To będzie historia o tym, jak to u nas wygląda od zaplecza. Nie powstaliśmy w sterylnym biurowcu podczas spotkania zarządu. Przyszliśmy z wody.

Na papierze i w urzędach TE’VAI założyłam ja, tu w Polsce. Możliwe, że już wiesz, że mam na imię Marlena, a jak nie, to już wiesz. Ale prawda jest taka, że to już dawno przestała być marka jednej osoby. To, co dzieje się dzisiaj, to mikro-kolektyw. Niewielki ale globalny ruch zrzeszający zajawkowiczów, sportowców, twórców i wolne głowy. Ludzi, którzy cenią bezkompromisową jakość, szanują planetę i chcą puszczać tę dobrą energię w świat.

Ekipa rozsiana po świecie

Za TE'VAI stoją dziś ludzie żyjący w Polsce, Peru, San Bias (Panama), Nikaragui i Polinezji. Każdy z nas zostawia w tych projektach swój ślad, dlatego w każdym nowym dropie jest po kawałku nas wszystkich. Słuchamy, patrzymy, sprawdzamy, poprawiamy i na bieżąco reagujemy na to, co w branży odzieżowej trzeba w końcu wywrócić do góry nogami.

Szyjemy konkret (i w opór oversize)

Przede wszystkim: robimy cholernie dobre ciuchy. Nasze kroje są proste, luźne i zwyczajnie wygodne. One nie mają ograniczać, a naturalnie robić to co ciuchy powinny. Funkcjonalne, oddychające i nieprzekombinowane, takie niby basic. No ale nie do końca, bo w grafikach kryje się cała historia. Lecimy w dwóch klimatach: mocne, polinezyjskie linie nawiązujące do tradycyjnego tatuażu oraz czysty minimalizm – czasem z kolorem, czasem z krótkim hasłem.

W erze powszechnego zachłyśnięcia się sztuczną inteligencją, my uparcie stawiamy na człowieka. Każdą grafikę rysuję z ręki. To historia opowiedziana przez kogoś z nas, a nie wygenerowana przez bezduszny algorytm.

Inspiracja, nie przywłaszczanie

Czerpiemy z wody i z polinezyjskiej kultury, ale zasada jest twarda: zero zrzynania. Uczymy się, projektujemy od zera, a każdy wzór inspirowany Polinezją jest na bieżąco weryfikowany przez naszą tamtejszą ekipę - Teipoteani i jej tatę Mehaua.

Wypuszczamy serie odzieży dedykowanej. Mówię tu o bluzach na indywidualne zamówienie z oryginalnym Mola ręcznie wyszywanym przez Indianki Guna Yala, lokalnie w chatkach często bez elektryczności. Ten temat, to efekt współpracy z ekipą TuaMotu czyli Anią, Jackiem i Marysią no i oczywiście rdzenną ludnością z San Blas. To są autentyki, a Panie dostają za to od nas odpowiednią zapłatę. Każde Mola jest inne, każda bluza jest indywidualna, w każdej widać kunszt i to jest totalnie one and only. 

Dajemy wycisk przed premierą

Szyjemy w krótkich seriach. Lokalnie, u zaufanych ludzi na polskim Pomorzu, a nie w wielkich fabrykach. Zanim paczka wyruszy do Ciebie, sama sprawdzam ją własnymi rękami. Nie idziemy na skróty – zanim dany produkt wejdzie do sklepu, projekt dostaje od nas solidny wycisk w prawdziwym życiu. Nosimy go, tyramy w terenie i sprawdzamy, żeby mieć 100% pewności, jak się zachowa.

Zanim doczekamy się własnych, oficjalnych certyfikatów jako marka (pracujemy nad tym!), maglujemy naszych dostawców bez litości. Sprawdzamy papiery i robimy audyty. Chcesz zobaczyć, jakich standardów od nich wymagamy? Śmiało, napisz do nas – pokażę Ci wszystko od kuchni, bez owijania w bawełnę (szczególnie tę konwencjonalną!) ;).

Robimy swoje, nie wytykamy palcami

Wierzę, że moda może być mądra, etyczna i pełna zajawki. Ciuchy powinny nieść za sobą konkretną wiedzę, a nie tylko wyeksponowane logo. Dbamy o planetę, ale totalnie odcinamy się od eko-zawstydzania i umoralniania na siłę. Wierzymy, że postęp bierze się z realnego budowania, a nie z wytykania innych palcami.

Zamiast gadać, wolimy działać. Dlatego każda kupiona przez Ciebie rzecz bezpośrednio wspiera odbudowę raf koralowych. Robimy to ramię w ramię z Coral Gardeners – ekipą, która robi na miejscu robotę równie mocno jak my. A o jakim miejscu mówię? No o Polinezji (Francuskiej), tam u Tiepo i Mehaua.

Chcemy, żeby o modzie mówiło się głośno. O tej dobrej i o tej brudnej. Bo tylko wtedy, gdy masz pełny obraz sytuacji, możesz wybierać lepiej.

Wybierając TE'VAI, nie kupujesz po prostu nowej bluzy. Dołączasz do ekipy. Także siemaneczko Mordeczko!